Brak dokumentacji i zjeżdżalni nad jeziorem Reczynek
Nasze stowarzyszenie ujawniło brak jakiejkolwiek dokumentacji dotyczącej zapowiadanej zjeżdżalni wodnej nad jeziorem Reczynek. Po wielomiesięcznej batalii sądowej Burmistrz przyznał, że gmina nie posiada planów ani zabezpieczonych środków na tę inwestycję.

W programie wyborczym na lata 2024–2029 Burmistrz złożył mieszkańcom obietnicę stworzenia zjeżdżalni wodnej nad jeziorem Reczynek. W mediach społecznościowych informowano o bezkonkursowym dofinansowaniu z Unii Europejskiej oraz nowej atrakcji turystycznej, która miała ożywić nasz region. Jako stowarzyszenie postanowiliśmy zweryfikować te zapowiedzi i sprawdzić, na jakim etapie faktycznie znajduje się realizacja projektu.
Batalia o dostęp do informacji publicznej
W lipcu 2025 roku złożyliśmy oficjalny wniosek o udostępnienie informacji o środowisku. Prosiliśmy o wgląd do dokumentacji projektowej, decyzji środowiskowych, umów z wykonawcami oraz dokumentów potwierdzających unijne finansowanie. Naszym celem było również sprawdzenie, czy planowana inwestycja nie zagraża chronionym ramienicom występującym w jeziorze Reczynek.
Zamiast merytorycznej odpowiedzi, Burmistrz utrudniał dostęp do danych, stosując błędną podstawę prawną i żądając od nas dodatkowych, poświadczonych dokumentów statutowych. Gdy dopełniliśmy formalności, wniosek i tak pozostał bez rozpoznania. Sprawa ostatecznie trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie. Wyrokiem z dnia 5 listopada 2025 roku sąd jednoznacznie stwierdził bezczynność organu i zobowiązał Burmistrza do udzielenia odpowiedzi.
Dopiero w marcu 2026 roku otrzymaliśmy pismo, z którego wynika porażająca prawda. Gmina nie posiada żadnej dokumentacji projektowej, decyzji środowiskowych, umów ani potwierdzenia funduszy z UE. Nie przeprowadzono nawet podstawowej oceny oddziaływania na środowisko.
Koszty braku transparentności
Postępowanie Burmistrza naraziło budżet gminy na zupełnie niepotrzebne wydatki. Zamiast udzielić krótkiej informacji o braku dokumentów już w lipcu, przez ponad siedem miesięcy angażowano urzędników i środki publiczne w proces sądowy, który zakończył się przegraną gminy i koniecznością zwrotu kosztów na rzecz naszego stowarzyszenia. To pieniądze wszystkich mieszkańców, które zostały zmarnowane na bezpodstawną grę na zwłokę.
Zadajemy publiczne pytanie o sens składania obietnic wyborczych bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. Jak to możliwe, że ogłaszano sukces inwestycyjny i podpisywanie porozumień finansowych, podczas gdy w urzędzie nie istnieje nawet jeden dokument potwierdzający te działania?


